Takeover

W jednym z lokalnych muzeów figur woskowych wykonałam serię fotografii. Wybrałam celebrytki, a raczej ich woskowe kopie – niedoskonałe, pozbawione życia, sztuczne, a jednak wywołujące w widzach żywą, emocjonalną reakcję. Widzowie zwykle oceniają podobieństwo postaci do prawdziwych, ale czy jest to możliwe, gdy mamy do czynienia jedynie z obrazami medialnymi, zapożyczeniami i własną wyobraźnią utkaną z podsuwanych nam obrazów?

Wykonałam klasyczne portrety, w taki sposób operując światłem i kadrem, by w pełni wyabstrahować figury z kontekstu ich funkcji i charakteru miejsca, w którym się znajdują. Następnie zdjęcia poddałam manipulacji. Pracowałam na bardzo dużych zbliżeniach, piksel po pikselu, uzupełniając martwe punkty, braki, sztuczności. Dodałam fragmenty mojej twarzy, przeszczepiłam swoje źrenice, spojówki, skórę. Długo pracowałam nad tym, by nie być widoczną, ale by być obecną w powstających hybrydach, aby dodać nieuchwytną, ale kluczową zmianę, która sprawia, że obraz zaczyna znajdować się „pomiędzy”, flirtując z hipotezą uncanny valley.