Tekst Zofia Krawiec, Afterbeauty, Galeria Biała, Lublin, Polska, Luty 2019

Co zostaje po pięknie?

Co zostaje po pięknie? To jedno z pytań, które stawia praca Marty Zgierskiej Popiękno. Seria fotografii przedstawia różnego rodzaju maseczki kosmetyczne. Zatrzymane w kadrze tuż po ich użyciu, wyglądają jak abstrakcyjne rzeźby albo chluśnięcie farbą na płótnie, w miękkich delikatnych kolorach kojarzących się z wystrojem pokoju małej dziewczynki. Przyjazny charakter barw rozbija niepokojąca forma kształtów, kojarząca się raczej z jakąś anatomiczną strukturą, która została wyrwana z ciała w sterylnych (medycznych) warunkach. Z drugiej strony te rozpadające się kształty są bliżej nieokreślonym, osobnym bytem, autonomicznym organizmem.

Maseczka do twarzy jest współcześnie jednym z najbardziej popularnych lajfstajlowych dodatków, częścią kosmetycznego niezbędnika każdej dziewczyny, która dba o pielęgnację swojej skóry. Jest w niej też coś pociągającego, co skłania wiele młodych kobiet do fotografowania się w nich i publikowania takich autoportretów w sieci, np. na Instagramie. Sama artystka przyznaje, że zwykle zaniedbuje zabiegi pielęgnacyjne, na co dzień nie znajduje czasu dla kosmetycznych rytuałów ani dla siebie. Sięga więc po maseczki raczej jako ich badaczka niż regularna użytkowniczka.

Zresztą maseczki, zużywane przez Zgierską jedna po drugiej, straciły swoje znaczenie relaksacyjno-pielęgnacyjne. Ich nakładanie stało się nieprzyjemną praktyką – rytuałem, męczącym w swojej powtarzalności i spotęgowanym tak, aby ich działanie było właściwie bardziej szkodliwe niż korzystne dla skóry.

Cykl Zgierskiej układa się w nietypowy, intymny autoportret. Na każdej płachcie chwilę wcześniej odcisnęła się jej twarz, jednak w sfotografowanych formach ślady wizerunku ukrywają się, zacierają, rozmazują. Gest „zrzucenia maski” ma swój archetyp w kulturze. To ważny, symboliczny, właściwie performatywny gest, który znaczy tyle, co odsłonięcie się, odkrycie nagiej prawdy o sobie samej. Jednak Zgierska zwodzi swoich odbiorców. Zrzucenie maski oznacza tutaj raczej odwrócenie uwagi od siebie samej. Przejście od cielesności do niematerialności. Można więc wzrokiem detektywa doszukiwać się w fotografiach odcisków skóry autorki, resztek jej osobowości. W tym sensie w serii Popiękno łatwo wyczytać sprzeciw wobec kultury wszechobecnego selfie. Wobec współczesnego przymusu pokazywania siebie i codziennego kreowania swojego wizerunku w Internecie. Wobec nadmiernej obecności. „Jeżeli nie ma cię w mediach społecznościowych, to nie istniejesz.”

Niekanoniczne autoportrety Zgierskiej wchodzą również w orbitę sztuki abstrakcyjnej. Efekt uzyskany w jej pracach opiera się na pewnego rodzaju kontraście. Z jednej strony są to zdjęcia pastelowo-dziewczyńskie i odnoszące się do codziennego doświadczenia młodej kobiety. Z drugiej strony mierzą się z tradycją sztuki modernistycznej. Tym samym tworzą pętlę, która w cyklu łączy sztukę wysoką z czymś, co kojarzy się z prozaicznością, infantylnością, dziewczyńskością, czyli z tym, co przez długi czas było wypierane z dyskursu sztuki modernistycznej. Ważne jest tutaj również wskazanie przez Zgierską na relację łączącą kosmetyki i pielęgnację, czyli praktyki wiążące się z zabiegami upiększającymi, z malarstwem. Jedno i drugie służy kreowaniu, wywieraniu wpływu na patrzącego, a także często – uwodzeniu.

Piękno modernistyczne, które tradycyjnie wiązało się z „oczyszczaniem sztuki” z nadmiaru, tutaj dotyczy też oczyszczania skóry. Zgierska czerpie z codziennego doświadczenia, a jednocześnie sięga do modernizmu. Jednak modernistyczna tradycja jej nie przytłacza, nie odbiera niczego, jest tutaj jedynie kontekstem.

Znaczenie cyklu Popiękno rozstrzyga się w napięciu między abstrakcją a reprezentacją. Ważna jest tu relacja między fotografią a malarstwem. Dialog między reprezentowaniem rzeczywistości, czyli tym, co czyni fotografia, a tworzeniem malarskiego przedstawienia, którego tematem jest barwa. Ale w serii tej toczy się też rozgrywka o piękno. Sztuka przez wiele wieków była przecież przede wszystkim dyskusją o pięknie, podstawowej kategorii estetycznej. Rozgrywka o piękno emigrowała ze świata sztuki i jest dzisiaj częścią rzeczywistości opierającej się na walce o swój wizerunek. Kultura wellness to tak naprawdę permanentny performans dbania o siebie i prezentowania tego procesu w mediach społecznościowych. Nowoczesność polega na ciągłych próbach samorozwoju, docierania do najlepszej wersji siebie. Stylizowanie życia, kiedyś obecne przede wszystkim w sztuce, stało się, głównie za sprawą rozwoju technologii, wszechobecności aparatów fotograficznych, telefonów komórkowych i Internetu, nieodzowną częścią codzienności. Współcześnie doszło do ziszczenia utopii awangardy. Nurt ten głosił potrzebę estetyzacji codzienności, a nie kształtowania sztuki osobnej od życia. Zgierska w swoich pracach pokazuje nam, że dzisiaj nie jest to już utopia, ale dystopia.

Artystka bardzo ciekawie uruchamia szereg relacji intertekstualnych pomiędzy sztuką wysoką a codziennym życiem, pomiędzy malarstwem a fotografią, nie definiując wyraźnej przynależności. Popiękno jest pracą utrzymaną właśnie w szeregu takich napięć.

Zofia Krawiec, niezależna kuratorka i artystka